Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 759 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Płeć społecznie postrzegana

wtorek, 29 czerwca 2010 23:02

  

 

Nie od dziś wiadomo, że kultura narzuca nam pewien określony habitus. Jest to system przekonań, zachowań, sposób oceniania i działania.Wbrew potocznej opinii, człowiek nigdy nie dysponuje do końca wolną wolą. Z racji tego, że kulturę tworzy społeczeństwo, to ono wpływa przede wszystkim na to, co myślimy i czynimy oraz to, czego oczekujemy od innych. Podlegamy różnym opiniom, sądom, normom, które niejednokrotnie uznajemy za swoje. Są one często silnie związane z płcią, przynależnością klasową-w społeczeństwie klasowym, tj. Wielka Brytania, czy określonymi, sformalizowanymi sytuacjami, tj. jednakowe zachowanie żołnierzy podczas musztry, dyscyplina na szkolnej lekcji, sztywne siedzenie w klasie w ławkach.

No właśnie, dyscyplina- to ona pozwala utrzymać jednostkę w ryzach społeczeństwa, na które składają się inne jednostki. Na zasadzie interakcji utrwalają, bądź odrzucają pewne normy, sądy jako przestarzałe, nieaktualne. I tak kobiety w Polsce zdobyły już po I wojnie światowej prawo do głosowania, ich udział w życiu publicznym wzrasta, mogłoby się zdawać, że mamy równouprawnienie. Jednak mimo korzystnych zmian, ciągle jesteśmy świadkami stygmatyzacji płci i potwierdzania ról do nich przypisanych. Odbywa się to zarówno w sferze językowej, pojęciowej, czy wizualnej. Nie jest to nowa refleksja, gdyż feministki już dawno wzięły pod swoją feministyczną lupę wspomniane zjawisko i poddały ostrej krytyce. Zjawiskiem typowym dla czasów nowoczesnych, a jeśli przyjąć, że żyjemy już w ponowoczesności, to i dla ponowoczesnych jest utowarowienie pewnych stereotypów dotyczących płci. Powoduje to nie tylko ich petryfikację, lecz także normalizację. Być może z czasem, to co obecnie wywołuje w nas-kobietach falę oburzenia, niedługo będzie irytowało tylko garstkę. Optymistyczny scenariusz mówi o tym, że widoczny wzrost samoświadomości wśród polskich kobiet, o czym mogą świadczyć liczne blogi, czy artykuły w internecie, spowoduje spadek ilości obraźliwych reklam, które coraz częściej pojawiają się w przestrzeni publicznej. Najciekawsze jest to, że gdyby podobne treści dotyczyły grup mniejszościowych, czy to seksualnych, czy etnicznych, zostałyby uznane za niepoprawne politycznie i godzące w daną grupę. Natomiast, jeśli odnosiłyby się do mężczyzn, ich niejednokrotnie prześmiewczy charakter, straciłby swą moc.

http://www.youtube.com/watch?v=Q2LBaJB5RT4

 

 Za pomocą kobiety- przedmiotu, która jest podzielona flamastrem na partie  jak w masarni, można reklamować np. gładź gipsową.

 http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5688319,Zegnaj__laleczko.html

Spece od marketingu zgodnie trzymają się wersji, że ich reklamy odpowiadają społecznym potrzebom i są skuteczne. Jednak tak samo skutecznie odmawiają kobiecie czci i honoru, czyniąc z niej kawałek mięsa, słodką idiotkę, czy kurę domową. Nie jest to często czynione w sposób jawny, lecz pewien system schematów lubi się powtarzać. Np. Spotykające się kobiety rozmawiają z egzaltacją tylko o proszkach do prania, nowych ciuchach. Ma to swój oddźwięk społeczny, gdyż produkt jest tu często odbierany jedynie jako tło, eksponując rzekome zachowania osób określonej płci. Ostatnio mój znajomy wprawił mnie w zdumienie, powtarzając wytarty  frazes " Bo wy kobiety tylko o facetach, ciuchach i duperelach gadacie." Reklama sprowadza wszystkie kobiety do jednego mianownika, niezależnie od wykształcenia, zainteresowań, czy wykonywanego zawodu.

                Nie bez znaczenia pozostaje tutaj wpływ różnych instytucji.
Kopalnią stereotypów na temat płci są np. instytucje religijne. Nawet mimo starań, zasób pojęciowy, czy fundamentalne założenia nie pozwalają na przeskoczenie pewnej bariery w postrzeganiu roli kobiety czy mężczyzny w społeczeństwie, rodzinie, związku. Biorąc pod uwagę, że Polska to katolicki kraj, rola religii, a przede wszystkim samego kościoła, ma istotny wpływ na niektóre poglądy obywateli. Pozwolę sobie teraz przytoczyć pewne stwierdzenia, które padły w artykule pt. " Wygrać kobiecość" w katolickim piśmie Wychowawca[1]. Dużo miejsca poświęcono w nim, delikatnej psychice kobiety, potrzebie szacunku, którego wymaga, czy różnicom między kobiecym, a męskim punktem widzenia, które jak słusznie zauważono, powinny się  uzupełniać, współtworzyć razem harmonię.
Niestety, kobiety są również tymi, które 

są nazywane płcią "słabszą", ale żyją zwykle dłużej od mężczyzn, a ich organizm jest zaskakująco wytrzymały. Mężczyzna jest zdolny do cięższej pracy, ale potrzebuje regularnego odpoczynku. Kobieta potrafi dniami i nocami trwać na "dyżurze" przy tych, którzy potrzebują jej obecności. Zdrowie to dla kobiety cenne narzędzie miłości i to jest najważniejszy motyw, by troszczyć się o własny organizm, czyli nie sięgać po nikotynę czy narkotyk, nie nadużywać alkoholu, nie przyjmować hormonów w celach pozaleczniczych (antykoncepcja, tabletki odchudzające). Te substancje niszczą zdrowie i równowagę psychiczną. Troska o ciało ma sens, gdy połączona jest z troską o rozwój duchowy. Poczucie bezpieczeństwa, oparte na fizycznej atrakcyjności, jest nietrwałe i zawodne.
Ciało kobiety dostosowane jest do świata osób, w którym trzeba być zawsze na "dyżurze".

Mamy typowy  portret Matki Polki, która trwa na dyżurze, przy dzieciach z racji tego, że jest matką, ale zapewne też przy mężu. Rzeczywistość czterech ścian niejednokrotnie wygląda tak, że mąż wracający z pracy ma całkowity fajrant i musi odpocząć, a dyżurująca żona w tym czasie mu usługuje. Autor tekstu zdaje się  nie brać pod uwagę tego, że współczesna pani domu także pracuje, nierzadko zajmując kierownicze stanowiska. Ponadto nasza Matka Polka nie tylko nie powinna faszerować się używkami, ale musi strzec się tabletek antykoncepcyjnych, bo one też mogą zniszczyć jej zdrowie i to te psychiczne. Jeśli matka nie zajdzie po raz kolejny w ciążę, nie będzie miała komu służyć. Może się zdarzyć, że jedno dziecko i mąż za mało absorbują jej uwagę i grozi jej załamanie nerwowe.

Mama przygotowuje córkę na przyjęcie "niespodzianki", jaką jest osiąganie dojrzałości płciowej oraz pomaga jej, by cieszyła się swoją urodą w taki sposób, który nie prowokuje mężczyzn..Towarzyszy jej też w czekaniu na tego jedynego mężczyznę, który potrafi dochować miłości i wierności na zawsze

 Ciężko jest się nie zgodzić z tym, że kontakt między matka, a córką jest bardzo ważny, lecz wiele z nas wie, że rycerz na białym koniu, rodem z Harlequina, potrafiący dochować miłość i wierność to rzadki przypadek. Cóż to znaczy nie prowokować mężczyzn, nie wyjaśniono. Od kobiet wymaga się by były " porządne", jednocześnie na każdym kroku epatuje się widokiem kobiecego ciała, kobiecym erotyzmem. Na billboardach możemy ujrzeć modelki w koronkowej bieliźnie, a w reklamach nawet panie uprawiające seks ze zwierzętami.

http://www.kowbojki.pl/pokaz/o-co-chodzi-w-reklamie-%5C-4127/4


Dalej, we wspomnianym artykule, podkreśla się doniosłą rolę ojca w wychowaniu dziewczyny

W okresie dorastania tata towarzyszy jej w odkrywaniu kobiecości i w budowaniu czystych więzi z chłopcami.

Ojciec staje się podmiotem regulującym przestrzeganie normy. Zastanawiający jest fakt, że o młodych mężczyznach, stojących u progu dorosłego życia, taki artykuł nie powstał. Podkreśla się tylko, że skupiają się na rzeczach materialnych, podczas, gdy kobieta jest uduchowiona. Mężczyzna jest konstruktorem, zna się na konkretnych rzeczach, tj. gospodarka, polityka, sport.

Każda kobieta jest matką i wychowawczynią. Może być drugą Ewą, która karmi siebie i innych toksycznymi iluzjami, budując cywilizację śmierci, albo drugą Maryją, która karmi siebie i innych Bożą miłością i prawdą, budując cywilizację życia.
Arcydziełem kobiecości i człowieczeństwa jest Maryja.

 

Maryja, która wg części kobiet jest w rzeczywistości zaprzeczeniem prawdziwej kobiecości, ponieważ kojarzona tylko z jednym jej aspektem, wg Kościoła jest właśnie tej kobiecości arcydziełem. Inny problem dotyczy kwestii macierzyństwa. Czy kobieta, która nie posiada dzieci, zasługuje na to miano?


W jednym z wywiadów, Kasia Cichopek stwierdziła, że dzięki macierzyństwu poczuła, że jest stuprocentową kobietą, a rozmowa toczyła się wokół uroczego dzidziusia o imieniu Adaś. Słodkie to być może, lecz w stwierdzeniu o kobiecości matki, mamy zawarty pewien stereotyp. Kobieta zasługuje na swoje miano dopiero po urodzeniu dziecka.

http://www.kozaczek.pl/plotka.php?id=19893



Znowu Strony dotyczące mody, czy artykuły w gazetach krzykliwymi nagłówkami zachęcają bym pokazała swoją kobiecość i wskoczyła w jakąś kwiecistą kieckę. Sukienka- tj. szkolny mundurek, określa kim jestem, wtłacza mnie w pewne ramy, mówiące o tym, że normalna, „ kobieca" kobieta chodzi w sukienkach. Czyżby kobieta nosząca spodnie kwestionowała automatycznie swoją kobiecość?

http://moda-uroda.wm.pl/Pokaz--ze-jestes-kobieta!%E2%80%A9%E2%80%A9,91561

 Dyscyplinując kobiety do odpowiedniego zachowania, przywdziewania odpowiedniego stroju, czy pokazywaniu ich często w niekorzystnym świetle bulwersującej reklamy, społeczeństwo sprawuje nad nimi władzę. Może być ona uznana za formę biopolityki. Eksponowana seksualność, sprawia, że kobieta jest pożądanym obiektem do prokreacji. Z drugiej strony, kobieta ma zabiegać o to, by w stałym związku partner się nią nie znudził. Musi być ciągle atrakcyjna, powinna dbać o wygląd, by utrzymać go przy sobie i pokazać, Se jest godna zainteresowania . Reklamy ukazujące płeć piękną, przywiązaną do tej samych ról( gospodyni, nieporadna, uległa istota, sexbomba), utrwalają jej miejsce w różnych układach społecznych,( np. dom, rodzina- najważniejsze, mężczyzna jako ten, kto się ma nią zaopiekować, wyręczyć w zadaniach, które są dla niej zbyt trudne, często z racji płci). Czystość przedmałżeńska i wierność w związku małżeńskim propagowana przez kościół ma być fundamentem " zdrowej" rodziny, która jest najmniejszą komórką społecznej tkanki.

Wszelkie odstępstwa od pewnego wzorca mają swoje konsekwencje. Od zwykłej krytyki znajomych, czy rodziny po głębokie, tj, rozwód, posądzenie przez otoczenie o rozwiązłość- ( wygląd, zmiana partnera czy faktyczne niedochowanie wierności), a także reakcja odpowiednich środowisk ( ruchy prawicowe. NOP 8.03.2009 r. przygotowało transparenty z napisem " DLA KOBIET KWIATY, DLA BABOCHŁOPÓW BATY").

Społeczeństwo reguluje i utrwala pewne normy współżycia, niezbędne do jego istnienia, uruchamiając aparat represji w razie nieprzystosowania się do wymagań, lecz także może tępić zachowania, prowadzące do korzystnych zmian. Bywa, że zmiany są zbyt głębokie i inercyjne, by od razu dokonać rewolucji.

 


 

[1]http://www.wychowawca.pl/miesiecznik_nowy/2005/07-2005/02.htm

Ajlon


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jeszcze raz o ciele w ciele.

wtorek, 29 czerwca 2010 20:49

 

 

Władza przybiera różne oblicza. Do jednych z nich zaliczyć możemy władzę nad ciałem - bo pochodzi od władzy nad życiem. Żyjemy w społeczeństwie normalizującym, które jest „następstwem technologii władzy sprawowanej nad życiem"  znane były od dawna, mechanizmy regulujące stosunek ludzi  do ciała, była to m.in: tresura, ciągłe doskonalenie fizyczne, wydobywanie siły. Uczyniło to z ciał maszyny o wysokiej użyteczności ekonomicznej, np. wojsko. Regulacja i kontrola doprowadziła do utworzenia z ciała swoistego gatunku - ciała w ciele. Dowodem na to są zabiegi upiększania ciała, diety, operacje plastyczne.  Farmy piękności, które w tydzień przemienią podstarzałą kwokę, w piękną łabędzice. Rozpowszechnienie się wszelkiego rodzaju fitness - klubów, w których to specjaliści zajmują się każdym kawałkiem naszego ciała w celu nadania im odpowiedniego kształtu. Ciągłe reklamy, poradniki jak być pięknym i gładkim, aby pomóc nam w drodze do ideału. Kto jest odpowiedzialny za wyznaczenie konkretnego kształtu, do którego dążymy. Prawdopodobnie, kolejna władzy jaką jest opinia publiczna - tutaj szeroko rozumiane media, bądź „koleżanka „z pracy.

Niemniej konsekwencją tych wybiórczo wymienionych przez mnie zabiegów jest powstanie obszaru problemowego dotykającego outsaiderow nie spełniających kryteriów ówczesnych trendów (zawęźmy chodzi tu nie tyle o osoby, ale o ciała - gatunku). A mianowicie stają się odpadami, ponieważ są stare, brzydkie, ułomne fizycznie, nie spełniają przydzielonych im zadań. Ciała reprezentowane przez jednostki są już niezdatne do efektywnego funkcjonowania w przestrzeni publicznej. Trafiają wiec na śmietnik - ciał.

Przykładem który koresponduje w pewien sposób z tą problematyką jest jeden z filmów Aronofskiego, a mianowicie Zapaśnik[1].

W największym skrócie jest to historia podstarzałego wrestlingowca, nie mogącego   pogodzić się z końcem swojej kariery. Całe swoje Ja odzwierciedlało jego ciało - nad którym do pewnego momentu doskonale sobie radził, nie potrafił natomiast sprostać nie-codziennemu życiu, którego go przerastało (płacenie rachunków, złe kontakty z córką). Punktem zwrotnym w życiu Randiego był zawał - atak serca.

Po pierwsze ciało bohatera zostało po raz kolejny rozczłonkowane ( do tej pory zdawał sobie sprawę tylko z zewnętrznych aspektów swojej cielesności, co najwyżej z ilości, rodzajów mięśni. Atak serca sprawił, że to co jest w nim także zaczęło należeć do niego - serce, wątroba, układ krążenia itp.  

Po drugie w lustrze zauważył, że to nie ten sam siłacz co dwadzieścia lat temu, niestety. Co nie znaczy, że od razu wyrzucił ciało na śmietnik walczył dzielnie ze wszelkimi oznakami starości. A pomagały mu w tym codzienne czynności, rytualne stawanie się na nowo człowiekiem. Były to treningi, wizyty w solarium, farbowanie włosów. Występowanie w zwodach, spotkania z fanami.

Tresura ciało, kontrola samego siebie stała się dla Randiego nie środkiem, ale celem samym w sobie. Całe życie podporządkował normie - ciału -  potężnemu, silnemu, budzącemu podziw (wśród zwiedzających J ). Monstrualna postać o jasno określonych - narzuconych samemu sobie prawidłach - ustalanie przebiegu walk, określonych chwytów, okaleczaniu samego siebie w celu urealnienia spektaklu.

Wyniszczone, zdegradowane Ciało stało się paradoksalnie przeciwnikiem Randego. Zmusiło go do dokonania wyboru między porzuceniem sportu, który stanowił o jego jestestwie, a śmiercią. Jego organ stał się odpadem, gdyż nie wytrzymywał treningów, zawodów, faszerowania się środkami chemicznymi.  

Ciało Randy'ego - stało się mitem, fetyszem, symbolem ( było wzorcem dla figurek wrestlerów). Ciało zapaśnika to ciało nieznające słabości, odporne na ból, ale i chwilami groteskowe w momentach prób udoskonalenia, naprawy. Ciało pokazane w filmie mogłoby się wydawać atrapą, mającym mało wspólnego z „prawdziwym" ciałem wrażliwym na ból, podatnym na chorobę, starzenie się.  Czym jest współcześnie ciało, jak nie rozczłonkowanymi elementami, a decyzje o ich losach nie zawsze leżą w „naszej" indywidualnej gestii. Części ciało podległe normalizacji, krążące miedzy ciałem a populacją, które zawsze znajdą swoje miejsce -  śmietnik.

Ale żeby nie kończyć tak pesymistycznie na pociechę dodam, że skoro ciało ze swej natury jest zwielokrotnienie, można spojrzeć na Randyego z innej perspektywy niż, tą którą zaproponowałam. Przedmiot (ciało) jako samodzielny byt, zaczyna sam istnieć, działać. Jego aktywność skutkuje rozmnożeniem rzeczywistości. Tak więc przybrać może inna funkcję, chore serce, nie jest odpadem, to przyczółek do szukania odpowiednich środków zapobiegający dalszemu rozwojowi choroby.

Aotor: To Tu To Tam

 

 

 


 

[1] Kempa, M, Ciało, duch, spektakl, [w:] Opcje nr2 (75), Katowice, s. 90-91.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Toruńskie łupy, czyli o ponowoczesnym zwiedzaniu.

wtorek, 29 czerwca 2010 17:44

 

Turysta jest charakterystyczną postacią świata współczesnego. Według Baumana „turysta opuszcza dom w poszukiwaniu wrażeń - to jedyny łup, na jakim mu zależy". To delikwent/ci przyjeżdżający sami stwarzają przestrzeń, po której się poruszają. Turyści nadają kształt miejscom poprzez swoje przeżycia. Kto jest jednak odpowiedzialny za przeżycia współczesnego turysty, przez jakie medium są one konstytuowane?

   Zacznę od odpowiedzi na drugie pytanie. Narzędziem, które jest przedłużeniem nas samych podczas wycieczek, jest aparat fotograficzny, bądź telefon komórkowy z wbudowanym aparatem. Media te często bywają wykorzystywane w brutalny sposób przez amatorów- amatorów w sensie pejoratywnym, „Złotą Hordę" typowych turystów, a nie zawodowych fotografów, czy nawet ambitnych amatorów. Trzaska się nimi zdjęcia, jedno, po drugim, bez zbytniego zastanowienia. Powiązanie turystyki z fotografią jest oczywiste. Znakiem rozpoznawczym turysty jest aparat zawieszony na szyi. Stosuje się nawet określenie „być jak Japończyk", mając na myśli uwiecznianie na fotkach wszystkich miejsc turystycznych przez przysłowiowego Japończyka .
    Fotografia ma jeszcze inne znaczenie, a mianowicie dostarcza dowodów naszej bytności w pewnych mejscach. Zdjęcie to obiekt konsumpcji, która potwierdza nasz status[1]. Gdyby tak nie było nie zapraszałoby się rodziny, znajomych na oglądanie zdjęć z wczasów, czy nie „wklejało" się fotek na portalach społecznościowych typu Nasza Klasa. Fotografia to także znak, który w zależności od osoby, ją oglądającej może być inaczej odczytywana - mini ciało zwielokrotnione, gdyż dla każdego przekaz  może zawierać drugie dno (reklamy w tle, czy sprawa gołębi, które są ostatnio piętnowane, trendy w sezonie letnim itp.).

   Kto jest odpowiedzialny za konkretne przeżycia turysty? Odpowiedź powinna być prosta-sam turysta. Jednak nie jest to wcale tak oczywiste jakby się mogło wydawać. Zacznijmy jednak po kolei.[2]

Po walce o przestrzeń, ( jest to walka w dosłownym tego słowa znaczeniu, gdyż dobro, jakim są miejsca parkingowe na toruńskiej starówce należy ciągle do deficytowych) turysta rozpoczyna swoją indywidualną podróż. W przypadku Torunia, ogranicza się ona  przede wszystkim do starówki. Jest to dość niewielka przestrzeń, można więc ,nie męcząc się, w pół dnia obejrzeć co ciekawsze obiekty. (Inaczej jest, gdy turysta skusi się na zwiedzanie instytucji takich jak muzea, bądź galerie). Nie znaczy to, że poza tzw. orbis interior (starówką) nie ma obiektów, które można zaliczyć do turystycznych, bo są. Turysta po prostu dokonuje selekcji - marginalizuje niektóre z nich, ze względu na ich złe usytuowanie przestrzenne, bądź przez ich charakter - zwiedzający wg osobistych upodobań może stwierdzić, że pewne miejsca są dla niego atrakcyjne na tyle by wychodzić poza obręb starówki, a inne nie. (CSW, Muzeum Etnograficzne, Nowe Miasto, Zamek Dybowski). Wyjątkiem może być Bulwar Filadelfijski, ale to przy nim znajdują się parkingi, więc w tym przyoadku samo miejsce wymusza zwrócenie uwagi turysty na swoje walory. Problem przestrzeni wygląda następująco: "W Toruniu przecież wszystko jest na starówce, a jeśli tam tego nie ma to nie istnieje". Nasz niewinny barbarzyńca[3] samodzielnie więc definiuje miejsce zwiedzania. Czyżby do końca samodzielnie? Chyba jednak nie - wymuszane jest to na nim w sposób całkiem naturalny, przyjął, bowiem za innymi, że tylko to jest warte zwiedzania, co zostało opisane, wskazane. Zabiegiem, który go utwierdza w przekonaniu o właściwym doborze miejsca zwiedzania, jest opinia instysucji eksperckiej-UNESCO. W 1997 roku, Toruń został wpisany na listę najciekawszych miejsc na świecie. Pomocne okazują się również mapki umieszczone przy wejściu na starówkę. Bywa, że nie obejdzie się bez zakupu mini-mapki, bądź przewodnika po mieście (objęcie wzrokowo całej przestrzeni). Stwierdzić jednoznacznie trzeba, że scenariusz zwiedzania zostaje ustalony na długo przed przyjazdem i to nie przez zwiedzającego, Od naszego barbarzyńcy, zależy teraz czy jego strategia pokryje się ze scenariuszem. Jeśli wykupi „ żywego" przewodnika za ok. 100 PLN ma gwarancje, że scenariusz będzie zrealizowany bezbłędnie. Inaczej ma się sprawa z indywidualnymi, skłonnymi do różnych "dewiacji" turystów.

Innymi mediatorami, wprowadzającymi porządek wśród zwiedzających to strony Internetowe

http://www.turystyka.torun.pl/index.php?strona=5

 

Kiedy turysta ma już ustalone punkty zwiedzania, przystępuję  do dzieła. Bierze aparat do ręki, i patrzy, spogląda, ogląda, gapi się i fotografuje[4] mocne miejsca w przestrzeni. Powszechne jest, bowiem stwierdzenie, że jeśli się czegoś nie sfotografuje to, to nie istnieje. Na toruńskim szlaku znajdują się miejsca, które wymuszają uwiecznienie własnej osoby na ich tle. Nie raz obserwować można walkę o najlepsze "ustawienie". Turyści walczą między sobą o konkretne ujęcie, angażując całe ciało: machają rękoma, krzycząc, klękając, obchodząc na około obiekt, bądź czekając w kolejce aż zwolni się miejsce przy: (pomniku Kopernika, Osiołku, Filutku, fontannie z Flisakiem, Ratuszu, Krzywej Wieży, Ruinach Zamku, Domu Kopernika).

Innym pożądanym "dobrem" są ze zdjęcia chociażby z cytatami z filmu Rejs (tu robione są zdjęcia głównie przez turystów odwiedzających Toruń więcej niż raz w życiu, bądź zwiedzających miasto więcej niż jeden dzień. Od roku wszyscy turyści namiętnie robią sobie zdjęcia przy nowej Fontannie umieszczonej przy placu Rapackiego (Tu pora jest równie ważna - wieczór).

Część wspomnianych miejsc należy do atrakcji turystycznych - zapewniających doznania kulturalne. Posiadają mocny status w strukturze miasta, ale konkurencją dla nich są wyeksponowane atrakcje, które bardziej kuszą współczesnego turystę - fotografa. Nie można zaprzeczyć, że po męczącym zwiedzaniu, należałoby spocząć, ale nie odpocząć od pstrykania. Zjawiskiem, które obserwuje się bardzo często to fotografowanie siebie miejscach, w których spożywa się posiłki, gdzie bohaterami zdjęć stają się także posiłki i trunki.

Fotografie stają się dziś najważniejszym trofeum, które powinno się znaleźć u turysty każdego kalibru. Dzieje się tak, ponieważ fotografia stała się powszechna, a także trasy są zaprojektowane by patrzeć i tym samym zachęcaja do pstrykania fotek. Turystę absorbują takie czynności jak: spacerowanie, (choć nie zawsze, tyranie chwili i tu daje sie we znaki, np. nowomodna turystyczna zwiedzanie starówki w Rydze 1000 obiektów w 3h), patrzenie, fotografowanie, zapamiętywanie. Podczas spektaklu robienia zdjęć turysta konstytuuje mocne miejsca, aby później móc dokonać re-prezentacji miejsca. Toruń, który potem przedstawi znajomym, jest jego Toruniem - jakże zindywidualizowanym, ale stworzonym wcześniej przez instytucje eksperckie. Przeglądając zdjęcia tak naprawdę turysta jest w wielu miejscach na raz, faktycznie nigdzie. Jesteśmy opróżniani z czasu i przestrzeni.

 

 

 

 

Fontanna

 Najlepiej zwiedza się, gdy zapadnie zmrok. Jest kolorowo, a w dodatku gra muzyka.

 

 
 

Fontanna z Flisakiem, jednak postaciami pierwszoplanowymi są gołębie - still alive ;) 

 

 

 Osiołek na Naszej Klasie

 

 

 

 

 

 Uliczny handel pocztówkami przy  kościele Janów.

 

 

 

 Aksis Mundi na FaceBooku

Żródło:
http://www.facebook.com/#!/photo.php?pid=145395&op=1&o=global&view=global&subj=100000520092494&id=1000003564864

 

 

 

 

 

Kulturalno - edukacyjny punkt na mapie Torunia

 

 

 

   Smok w toruńskim wydaniu

 

 

Są ślady obecności turystów: grosiki na szczęście

 

 

 

 Szeroka w tle fotografująca turystka

 

 

Nie - polskie smaczki, ale także są istostnym punktem wycieczek

 

Autor: To Tu To Tam

 

 

[1] Podemski K., Socjologia podróży, Poznań 2005, s 42.

[2] Przywołuje tylko wybiórcze punkty na mapie Torunia.

[3] Podemski w jednej ze swoich prac turystę nazwał barbarzyńcą ery wolnego czasu.

[4]  Podemski K., Socjologia podróży, Poznań 2005, s 75.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Szara komórka nowotworowa

poniedziałek, 28 czerwca 2010 23:06

  Ciężko wyobrazić sobie dzisiejszy świat bez telefonu komórkowego.W rzeczywistości, w której "czas to pieniądz", komórka stała się  podstawowym środkiem mediacji w kontaktach międzyludzkich. Powstałe w 1986 roku urządzenie, miało być początkowo poręcznym narzędziem dla firm i ludzi na kierowniczych stanowiskach. Wzbogacenie telefonów komórkowych w możliwość korzystania z internetu, ułatwiło wymianę potrzebnych informacji i opinii między użytkownikami. Z czasem komórka przestała być wyznacznikiem wysokiego stanowiska, wypierając powoli tradycyjny model telefonu. Mobilność i swoboda ruchu, jaką dawał nowy wynalazek, a także większy zakres prywatności, czyniły go atrakcyjniejszym środkiem mediacji.
   W Polsce telefon komórkowy upowszechnił się dużo później niż w krajach Europy Zachodniej. Jednak następstwa rozwoju telekomunikacji komórkowej mają zapewne te same następstwa.

-oszczędność czasu- możemy załatwić wiele spraw bez wychodzenia z domu.

-szybka, sprawna komunikacja- teraz także poprzez możliwość łączenia się z internetem

-zniesienie barier przestrzennych w komunikacji- nie potrzebna jest jedność miejsca, żeby uczestniczyć w procesie komunikacji.

-zniesienie pewnych reguł czasowych. Możemy zadzwonić zawsze. Jeśli rozmawiamy z kimś, kto aktualnie przebywa w innej sferze czasowej, może się zdarzyć, że dzwoniąc do niego w  dzień, wyrwiemy go ze snu w nocy.

 -zawieszenie pewnych reguł grzecznościowych- Dzwoniący często nie zdaje sobie sprawy, że nie wypada niepokoić rozmówcy w danym czasie, Wyłączenie lub nie odebranie komórki może wzbudzić podejrzenia. Słusznie Michael Maffendi powiedział o  współczesnym posiadaczu telefonu komórkowego, "Homo mobilis, nie odizolowany od ludzi samotnik". Z kolei socjolog Piotr Sztompka nazwał ten zespół nowo wykształconych reguł, daleko posuniętą brutalizacją.

Z drugiej jednak strony mamy więcej prywatności. Teraz nie
musimy już sterczeć ze słuchawką w przedpokoju, albo o zgrozo, w pokoju gościnnym, łypać jednym okiem na niezadowoloną minę mamy odliczającej czas,(Kto będzie płacił za twoje racunki?! Słyszało się nieraz mając te naście lat. Wszak czas to pieniądz i to dosłownie.) czy gryźć się w język by nie powiedzieć o jednego słowa za dużo.

-Zniesienie jedności czasu i miejsca pozwala dodatkowo na liczne oszustwa. Już teraz nikt nie zarzuci nam, że nie było nas  w domu o 12:00, gdyż do nas wtedy dzwonił. Możemy mówić co chcemy, a nasz rozmówca wcale nie musi się orientować, że kłamiemy.

Coraz młodsi dostają swoje pierwsze komórki. W dzisiejszym świecie, gdy zapracowani rodzice mają coraz mniej czasu dla swoich pociech, komórka staje się narzędziem kontroli, dyscyplinowania, ale też mediatorem interakcji. Rodzice chcąc wiedzieć, co porabia ich dziecko, dzwonią.
W miarę dojrzewania, dziecko niejednokrotnie pragnie odciąć się od pępowiny jaką staje się komórka. Woli zapomnieć zabrać ją z domu, niż tłumaczyć się z tego, co spowodowało, że nie odebrał. Jak już wspominałam, komórka może być wygodnym środkiem oszustwa. Rodzic nie musi się obawiać, że dziecko jest na koncercie metalowym, gdzie zapewne grasują jakieś "kotojady" i inny "pomyleńcy", gdyż "wie" doskonale, że córka nocuje u najlepszej koleżanki.
Oczywiście wyżej wspomniane następstwa nie są zawsze jednoznacznie złe. Ludzie uciekają się do kłamstwa, często broniąc swojej prywatności. Rodzic niejednokrotnie uważa, że nastolatek to jeszcze dziecko i próbuje wtłoczyć go w pewne wyobrażone ramy, narzucić pożądany model zachowania, co w tym okresie może spotkać się ze sprzeciwem.

Innym aspektem związanym ze zniesieniem barier czasowo-przestrzennych w komunikacji jest większe pole do uprawiania zdrady pod czujnym, zdawałoby się okiem i uchem współmałżonka/małżonki, bądź poza nim. Będąc na spacerze z rodziną, mąż dostaje namiętnego sms-a i znajdując milion powodów, najczęściej związanych z pracą, udaje się do kochanki. Bądź siedząc w hotelowym pokoju z inną kobietą, mówi żonie, że właśnie odwiedza sklep z ładnymi rzeczami, bo chce jej zrobić prezezent.


Homo mobilis" rośnie w potęgę i teraz rzadko kto nie ma komórki. Jeśli wierzyć statystykom, w Polsce liczba aktywnych telefonów komórkowych wynosi obecnie 43,94 mln, co stanowi 109% naszej populacji.  Rośnie presja na posiadanie tego przenośnego komunikatora, gdyż nawet jeśli chcemy się dziś z kimś spotkać, powinniśmy wcześniej zadzwonić. Stało się to po prostu nie tylko mile widziane, lecz wręcz wymagane. Sieci komórkowe wychodzą nam naprzeciwko, oferując za odpowiednią sumę, pakiet „ darmowych" minut, który pozwoli nam zaoszczędzić na licznych połączeniach do znajomych. I jak tu nie powiedzieć, że „Nokia connectting people"?


http://media2.pl/telekomunikacja/52431-simplus:-darmowe-minuty-za-doladowanie.html


-Możliwości, jakie daje nam telefon komórkowy nie są już tylko związane  jego podstawową funkcją. Kolejne modele różnią się estetyką, zasobem rozrywek. To, co w zwykłym telefonie było niespotykane, teraz jest normą. Komórka łączy w sobie aparat fotograficzny, konsolę gier, odtwarzacz mp3. Dodatkowo liczy się wygląd aparatu, a modne ostatnio ekrany dotykowe, znoszą potrzebę używania klawiatury.

http://www.samsungmobile.pl/?cid=pl_ppc_gbm_goo_Features_Telefony+dotykowe_telefon+dotykowy_1002


 http://www.e-komorka.pl/kategorie/88-ekran_dotykowy.html


Ciężko nam sobie dzisiaj wyobrazić, że prototyp komórki z 1956, wykonany przez firmę Ericson ważył 40kg ( sic!). Pożądany telefon ma być nie tylko funkcjonalny i mieć mnóstwo bajerów, ale także być dyskretny- jak najmniejszy, jak najcieńszy. Z tego powodu mój telefon bywa czasem nazywany cegłą, lecz jego funkcja polega na tym, by w razie upadku nie roztrzaskał się w drobny mak.

Podobnie, jak w początkowej fazie, telefon komórkowy może być wyznacznikiem statusu społecznego. Z tą różnica, że teraz najnowsze, najbardziej wyposażone modele mają dzieci bogatych rodziców. Telefon stał się pakietem rozrywek.

-Wyposażenie telefonów w odtwarzacze mp3, modyfikuje pewne reguły społeczne. Bardzo często jadąc środkami komunikacji miejskiej po Toruniu, stykam się z grupami młodzieży mniej więcej-gimnazjalnej, która słucha głośno muzyki z komórki, nie zwracając w ogóle uwagi na innych współpasażerów. Po napiętym wyrazie twarzy niektórych z nich, widzę, że niewielu ludzi taką „rozrywkę" toleruje. Niedawno, a zauważyłam to jakieś dwa tygodnie temu, w niektórych tramwajach i autobusach, pojawiły się naklejki, upraszające pasażerów o nie słuchanie muzyki. 

-Telefon komórkowy zrewolucjonizował świat, tudzież go zewolucjonizował. Lecz jak w każdej ewolucji zdarzają się wadliwe sekwencje genów, lekarze nieraz biją na alarm, że komórka psuje jakość nasienia u mężczyzn, wywołuje nowotwory, impotencję, kruszenie kości, to ostatnie odkrycie naukowców z Turcji. Nawet ja sama zostałam zakrzyczana za to, że noszę swój telefon w kieszeni bluzy, "przy sercu".

http://polskalokalna.pl/news/komorki-powoduja-raka-mozgu,1155509

 http://gorkiwielkie.w.interia.pl/html/materia3y.html


Żeby zmniejszyć negatywne skutki promieniowania, użytkownicy zamiast w kieszeniach spodni, noszą swoje aparaty w futerałach w torbie. Jest to jakiś sposób radzenia sobie, racjonalizacji.Jednak presja posiadania komórki, którą wymusza życie w dzisiejszych czasach, sprawia, że zdrowie stoi na drugim miejscu.

 Autor: Ajlon


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Chcesz mieć dzieci jak brylanty – stasuj polskie środki anty.

poniedziałek, 28 czerwca 2010 22:49

   Tabletce antykoncepcyjnej stuknęło pięćdziesiąt lat. W Polsce po '89 mamy dostęp do nowoczesnej antykoncepcji, ale to nasz kraj jest ostatnim na liście w Unii Europejskiej pod względem stosowania antykoncepcji hormonalnej. Opinia publiczna przyrównuje wprowadzenie tabletki antykoncepcyjnej do przewrotu kopernikańskiego, czy nasze polskie podwórko rzeczywiście zostało tak zrewolucjonizowane? W jaki sposób nowe medium - tabletka antykoncepcyjna zmieniła środowisko?

   Do wyłonienia się nowego wspólnego świata potrzebne były debaty. W polskim wariancie jest to problem ideologiczny. Walczą ze sobą dwa obozy: Kościół i środowiska pro-zachodnie. Polityka, która swojego czasu bardzo aktywnie włączała się do debat, w chwili obecnej stara się odłączyć się od problemu. Dyskusja jest zdominowana przez dwie frakcje do tego stopnia, że pomija się głosy innych rzeczników, tj. samych zainteresowanych, a także specjalistów zajmujących się stroną naukową - medyczną. Podczas debat dotyczących całego życia zbiorowego powinni mieć głos wszyscy mediatorzy, aby zostali zauważeni w sferze publicznej. Problem antykoncepcji jest debatą o faktach i wartościach. Gdzie faktami powinni zajmować się naukowcy, a etyka i polityka wartościami. Fakty przynoszą to, co nowe z wielu laboratoriów, tym samym otwierają dyskusję, ale jednocześnie mają moc zamykania ich gdyż o faktach się nie dyskutuje. W zależności od tego, które laboratorium jest silniejsze, ma poparcie w społeczeństwie, zaplecze ekonomiczne, te wygra. Wartości natomiast przychodzą później, już po ustaleniu faktów. Na naszym podwórku laboratoria pracują dla 2 frakcji, brak obiektywnego głosu, ponieważ wszystko podporządkowane jest sprawom ideologicznym. Mieszają się głosy polityków z moralistami, ponieważ w grę chodzi doktryna katolicka, bądź ekonomia.

   Debata trwa nadal, pomimo instytucjonalizowania i wprowadzania nowego ładu. Dyskusje nie mają końca. Nie ulega jednak wątpliwości, że pigułka zmieniła środowisko na poziomie aksjologicznym, wyobrażeniowym, ale i w codziennym życiu. Świat ze swoimi stałymi wartościami, ciągle dopasowuje się do zmieniających się faktów, pozwalając na szybką, społeczną akceptację tego środka. Nie znaczy to jednak, że nie ma ciągłych głosów sprzeciwu. Tworzą się nowe, znikają stare mity:

 http://pytamy.pl/question/katolicy-i-antykoncepcja/1

http://zdrowie.onet.pl/1384333,2042,0,2,,co_wiemy_o_antykoncepcji,seks.html

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IC/aborcja_edynburg.html

http://www.antykoncepcja.pl/newsy/373-pigulki-antykoncepcyjne-mniej-grozne-dla-zdrowia-niz-sadzono

http://zdrowie.onet.pl/7670,2309,1417358,,pigulka_wolnosci,serwis.html

http://zdrowie.onet.pl/1378164,2039,,,,antykoncepcja_nie_szkodzi,profilaktyka.html

 

Nowe Medium zmienia środowisko:

  
   Życie kobiety zażywającej pigułki zmieniło się dość znacznie. Nie prześladuje jej już ciągły strach przed niechcianą ciążą, stąd nazwa „pigułka wolności". Teraz kobieta teoretycznie może  sterować własnym ciałem i życiem rodzinnym. Wspomniany środek antykoncepcyjny stał się symbolem emancypacji kobiet, ale też po raz kolejny przerzucaniem na nie całej odpowiedzialność za „bezpieczny sex". Możliwe stało się oddzielenie seksu od prokreacji, ale to tylko jedna strona medalu. Kobiety są podporządkowane pigułce, to ona w jakiś sposób wyznacza harmonogram dnia (na niej się zaczyna, bądź kończy dzień). Ona również potrafi fundować wahania nastrojów, wagi, stany depresyjne, bóle głowy. Wymusza częstsze wizyty u lekarzy, którzy przepisują owe specyfiki, co oznacza, stałą opieką ( nadzorem) lekarza (nie zawsze właściwą). Powszechne jest, bowiem przepisywanie pigułek, z tych firmy farmaceutycznych, z którymi ma umowę ginekolog. W ostatnim czasie na rynku farmaceutycznym mamy do dyspozycji coraz więcej środków antykoncepcyjnych, które starają się ułatwić życie kobiety (wzajemna regulacja trybu życia). (Bywają jednak skrajne przypadki, w których odmawia się kobiecie przepisania tabletek ze względu na poglądy religijne.)


Wygląd środowiska po wkroczeniu na scenę nowego aktora


- Częstsze wizyty u ginekologa, powstawanie większej ilości gabinetów.


- Wygospodarowanie dodatkowych funduszy na tą formę antykoncepcji


- Nowe badania, eksperymenty w celu ulepszenia pigułki (jeszcze nowsze, jeszcze skuteczniejsze).


- Nastanie trendów, mody na zrewolucjonizowane metody antykoncepcyjne, od plastrów po inne specyfiki - debaty dotyczące nowego aktora, np. tabletki wczesnoporonnej.


- Powstanie forów internetowych, na których kobiety dzielą się opiniami o konkretnych lekach ( „czarny rynek" - środkami anty).


- Dodatkowe rubryki w pismach kobiecych, sponsorowane przez firmy farmaceutyczne - nowe formy edukacji.


- Ustanowienie ogólnoświatowego dnia antykoncepcji.


- Antykoncepcja w aspekcie polityki demograficznej (kontrola urodzeń).


- Zmiany w skali mikro - w organizmie kobiety zarówno, te pozytywne jak i negatywne (tresura własnego ciała).


- Edukacja seksualna przybierająca różne formy.

 

Autor: To Tu To Tam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 30 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  1 639  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Archiwum

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1639

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl